Przeżyjmy to raz jeszcze...Wizyta w Sturovie 28 V – 1 VI 2006

 

 

 

28 V 2006r. pokonujemy trasę Czerwonak – Poznań – Katowice – Breclav – Sturovo

 

Wyjazd. Godzina 6°° - pobudka. O godzinie 7.00 niewyspani przyjechaliśmy na Dworzec Główny w Poznaniu. Ruszyliśmy w kierunku naszego peronu , na którym czekał na nas pociąg do Katowic. Nadszedł czas pożegnania z naszymi Rodzicami i czas długiej podróży .

 O godz. 7.35 wyruszyliśmy do Słowacji.

Podróż była długa i męcząca. Pierwszą przesiadkę mieliśmy w Katowicach, a później w Breclav, w Czechach. Czekając na przesiadki, śpiewaliśmy piosenki przy akompaniamencje gitar , a długą jazdę umilały rozmowy o szkole - co widać poniżej ......


I tak mijał nam czas aż do 22.09 , kiedy to  dojechaliśmy do Sturova .

 

 

 

29 V 2006r  powitanie i wizyta w partnerskiej szkole, zwiedzanie Sturova                  

             i węgierskiego miasta Esztergom  




W przepięknie położonym  Esztergom nad Dunajem przy granicy ze Słowacją zwiedzaliśmy bazylikę, którą widać z odległości wielu kilometrów.

Miasto jest symbolem wiary, bowiem właśnie tutaj król Stefan I (urodzony w Esztergom)      w 1000 r. ochrzcił swoich poddanych i od tamtej chwili pozostawało ośrodkiem katolicyzmu na Węgrzech. Od X do XIII w. znajdowała się tu także siedziba królewska i dopiero inwazja Mongołów zmusiła dwór królewski do przeniesienia się do Budy. Zdobycie miasta przez Turków w XVI w. pozbawiło Kościół wpływów aż do XIX w. Wtedy to Kościół Katolicki rozpoczął kampanię o przywrócenie Esztergom do rangi centrum katolicyzmu.

Trudno dostępne esztergomskie Wzgórze Bazyliki jest miejscem najczęściej odwiedzanym. To tutaj książę Gejza założył siedzibę królewską, a jego syn Stefan wybudował pierwszą na Węgrzech katedrę, w której wysłannik papieża koronował go w święta Bożego Narodzenia w 1000 r. Oznaczało to uznanie Węgier za kraj chrześcijański.     W 1991 r. wzgórze było miejscem dwóch wydarzeń symbolizujących tryumf Kościoła nad komunizmem: powtórnego pogrzebu wygnanego kardynała Mindszentyego i pierwszej wizyty papieskiej na Węgrzech.

Bazylika esztergomska jest największa na Węgrzech. Mierzy 118 m długości, 40 m szerokości i jest przykryta kopułą wysoką na 100 m. Wspaniałe wnętrza, dziedzictwo historyczne, skarbiec z bogatą kolekcją ozdobionych klejnotami pastorałów, kielichów i pamiątek papieskich, wspinaczka po nie kończących się schodach na dzwonnicę , z której rozchodzi się wspaniały widok Esztergom i słowackiego Štúrowa po drugiej stronie rzeki, to tylko niektóre z naszych wspaniałych przeżyć estetycznych

 

 

30 V 2006r. podziwiamy Budapeszt

 

O godzinie ósmej rano wyruszyliśmy ze Sturova na wycieczkę autobusową do Budapesztu. Jazda w jedną stronę trwała około półtorej godziny.

Budapeszt jest największym i zarazem najważniejszym miastem Węgier. Miasto istnieje oficjalnie od 1873 roku , gdy połączono ze sobą dwa oddzielne miasta : Budę i Peszt.

W stolicy zwiedziliśmy Muzeum transportu ( miejsce, które powinien odwiedzić każdy prawdziwy miłośnik motoryzacji). Zgromadzone tu i odpowiednio pogrupowane eksponaty składają się na kilka  stałych wystaw tematycznych , ukazujących rozwój poszczególnych środków lokomocji na świecie  oraz sposób ich wykorzystania w życiu codziennym.

Wzgórze Zamkowe to bez wątpienia najbardziej reprezentacyjne  miejsce w Budapeszcie. To tu znajduje się najstarsza część miasta i zamek królewski , a układ ulic i zabudowa zachowała swój pierwotny charakter.


Do dziś podziwiać można gotyckie łuki kamienic i średniowieczne rzeźby, a spacer po Starówce dostarcza niezapomnianych wrażeń.Odwiedziliśmy także muzeum marcepana, skosztowaliśmy wspaniałych wyrobów cukierniczych.Mieliśmy także możliwość dwugodzinnego „buszowania” w centrum handlowym Budapesztu.Następnie zostaliśmy policzeni i zapakowani do naszego autokaru, który półtorej godziny wiózł nas do Sturova.

 

 

 

 

31 VI 2006r. Dzień turecki -  uczestniczymy w zajęciach projektowych poświęconych

           pamięci 550 rocznicy walki z  Turkami pod Mohacser , po południu  

           walczymy z kręglami w nowoczesnym centrum bowlingowym.



1 VI 2006r. - Świętujemy Dzień Dziecka- relaks w 36 stopniowych wodach termalnych

           - po południu  desery lodowe

2 VI 2006r. – poznajemy narodowe tańce węgierskie, spalamy kalorie na sali

            gimnastycznej, po południu wyrównujemy bilans energetyczny, jedząc

            wspaniały węgierski  gulasz.

           -na zakończenie pobytu każdy z uczniów otrzymał wspaniały podarunek



Nadszedł już ostatni dzień  naszego pobytu na Słowacji (jutrzejsza podróż się nie liczy) .Całe niebo płakało z tego powodu.

            Rano w Ośrodku Kultury w Sturovie obejrzeliśmy przedstawienie, w którym świetnie zaprezentowano różne tańce narodowe, m.in. góralski (!!!). Niestety dialogów i słów przyśpiewek nie rozumieliśmy, gdyż język węgierski niewiele ma wspólnego z naszym językiem ojczystym.

Po występach udaliśmy się do szkoły sportowej, gdzie wspólnie ze Słowakami , Czechami ( którzy także byli na wymianie) zagraliśmy w mieszanych składach w „Dwa ognie”. Bez przeszkód i barier językowych rozwijaliśmy tężyznę fizyczną.

Wiele humoru dostarczyła nam , obejrzana po południu w kinie, komedia : „Garfield” z czeskim dubbingiem. Sam film jest śmieszny, ale dodatkowe salwy śmiechu budziły nas wkomponowane w akcję czeskie zwroty.

Tego dnia było także coś dla podniebienia. Nasi gospodarze przygotowali w świetlicy szkolnej wielki przyjęcie . Daniem głównym był węgierski gulasz, specjalnie dla nas przygotowany przez miejscowych kucharzy! Pycha!!!



Po posiłku  dość smutny moment : moment oficjalnego zakończenia wizyty polskich uczniów w węgierskiej szkole na Słowacji. Słowa pożegnania skierowała do nas pani dyrektor szkoły w Sturovie. Otrzymaliśmy miłe upominki na pamiątkę wspólnie spędzonych chwil. Oczywiście nie mogło zabraknąć zdjęć. Flesze błyskały przez cały czas. Jeszcze tylko jeden wieczór dzielił nas przed powrotną podróżą...

 

3 VI 2006 r. wyruszamy ze Sturova przez Breclav – Katowice-Poznań do Czerwonaka

                                                                                                     

 

Ze Słowacji wracaliśmy 3.06.2006r. Każdy z uczniów (a jak wiadomo było nas 10) został odprowadzony przez swoją słowacką rodzinę na dworzec w Sturovie. Tam jednak czekała nas niemiła niespodzianka- okazało się, że nasz pociąg spóźnia się. Trudno, nasi słowaccy koledzy  postanowili z nami chwile pozostać. Ostatnie wspólne zdjęcia, wspomnienia, pożegnania...


 Nikt nie przypuszczał iż nasz środek transportu spóźni się o całe 90 minut. Przyczyną opóźnienia pociągu był wypadek. Nasi przyjaciele w końcu udali się do domów, a my na nasz niefortunny pociąg czekaliśmy już sami .

      Wreszcie dojechał!! Niestety spóźnienie pierwszego pociągu automatycznie uniemożliwiło nam dalsze przesiadki. Musieliśmy kombinować dalej. Na stacji w Breclawiu zaproponowano nam trasę z około pięcioma przesiadkami. Co robić?? Musieliśmy się podporządkować i z naszymi ciężkimi bagażami zmieniać co chwila pociągi. Mimo to mieliśmy szczęście, bowiem udało nam się dotrzeć do Poznania już o godzinie 23 - jedyne 2 godziny później, niż początkowo planowaliśmy. Co najważniejsze, w dobrych humorach, rozśpiewani, pełni wrażeń dotarliśmy cali i zdrowi, bez większych niespodzianek.

Na dworcu Głównym w Poznaniu czekali na nas stęsknieni Rodzice. Ostatnie pożegnania, podziękowania za wspólnie spędzony czas i powrót do Czerwonaka .